Schylam się i podnoszę kapcie z podłogi. Potrząsam nimi porządnie, a wypada z nich kilka odłamków szkła. Przeciągam dłońmi po wnętrzach, a kiedy jestem w miarę pewna, że są bezpieczne, wsuwam je na stopy i wstaję. Chwytam telefon i ostrożnie ruszam w stronę drzwi mojej sypialni, omijając szkło na palcach najlepiej jak potrafię, w kapciach, które wcale nie są stworzone do chodzenia na palcach. Zatr
















