Przeczesuję palcami jego włosy w sposób, który – mam nadzieję – okaże się kojący. Kaelen prostuje się, odrywając własne dłonie od włosów.
„Naprawdę jest w porządku, Kaelen. Nie stanowili dla ciebie prawdziwego zagrożenia, a ty zapewniłeś mi bezpieczeństwo. Robią to, bo się boją. Wiedzą, że nawalili. Nie mówię, że to, co zrobili, było w porządku, bynajmniej. Jeśli dobrze jednak pamiętam, ktoś ich w
















