Teraz, gdy jesteśmy w odpowiednim świetle, a nie w zacienionym korytarzu wejściowym, Garrett zauważa, jak bardzo jestem zmęczona.
– Wyglądasz, jakbyś ledwie trzymała się na nogach. Spałaś w ogóle zeszłej nocy? – pyta. Wzruszam ramionami.
– Spałam trochę, ale wcale tego nie czuję. Głowa po prostu mi pęka. – jęczę. Odwraca się i szpera w szafce, która jest tak wysoko, że musiałabym wejść na stołek,
















