Kaelen rusza w stronę drzwi swojego gabinetu, niosąc mnie na rękach. Oplatam ramiona wokół jego szyi, żeby utrzymać równowagę.
„Kaelen! Co ty robisz? Postaw mnie!” – żądam, ale śmieję się tak bardzo, że brakuje mi tchu. Zatrzymuje się w korytarzu. Wciąż trzyma mnie blisko siebie.
„Muszę? Chyba wolałbym cię po prostu zatrzymać w takiej pozycji. Nie chcę cię puszczać”. Nie mogę powstrzymać się od k
















