Kaelen wzdycha i bierze mnie za rękę. Prowadzi mnie do salonu, siada na kanapie i pociąga mnie, bym usiadła obok niego.
– Nie chcę się kłócić. Porozmawiajmy o tym na spokojnie – nalega. Wzdycham i kiwam głową na zgodę.
– Po prostu naprawdę nie sądzę, żebym ich potrzebowała – zaczynam. Kaelen kiwa głową.
– Rozumiem to. Ale nie potrafię uwierzyć, że jesteś bezpieczna, kiedy cię nie widzę. Może prz
















