Kaelen stoi cierpliwie obok eleganckiej, drewnianej ławki na środku zewnętrznego placu, trzymając swoje wielkie dłonie swobodnie w kieszeniach ciemnych dżinsów, podczas gdy ja zjadam ostatni kęs czekoladowych lodów. Późnopopołudniowe słońce rzuca długie, złote cienie w poprzek ruchliwego deptaka handlowego, oświetlając jaśniejsze, złote plamki w jego intensywnych, bursztynowych oczach. Nawet w tej
















