Z bezbłędnym wyczuciem czasu Kaelen wyskakuje z auta i obiega je, by otworzyć mi drzwi. Zanim zdążę choćby mrugnąć, pochyla się nade mną i wpija się w moje usta. Trwa to zaledwie chwilę, ale zupełnie się tego nie spodziewam, więc zastygam w szoku.
„Na szczęście” – oznajmia spokojnie. Kliknięcie z boku informuje mnie, że właśnie odpiął mi pas. Oblewam się rumieńcem, wygramolając się z fotela i chwy
















