Z perspektywy: Pierwsza osoba
Wypuszczam powoli powietrze z ulgą, pozwalając, by chłodne, poranne powietrze wypełniło moje płuca i uspokoiło szaleńcze bicie serca. Napięcie, które boleśnie usztywniało mój kręgosłup, w końcu ustępuje. Kaelen stoi przede mną; głęboki rumieniec barwi jego grubą szyję i rozlewa się po surowych rysach twarzy. Wyraźnie widać, że honoruje mój surowy warunek. Dostrzegam w
















