Przerażona patrzę dziko na Kaelena, rozpaczliwie szukając wyjścia z tego nagłego koszmaru. Przytłaczająca ciemność dziedzińca nie oferuje żadnego pocieszenia, pochłaniając słaby blask odległych latarni ulicznych. Moje serce uderza w szaleńczym, miażdżącym rytmie o żebra, gdy moje oczy przyzwyczajają się do cieni. Zauważam, że on już zaciekle walczy z dwoma niezwykle bladymi mężczyznami. Ich ruchy
















