– Bardzo cię przepraszam, Brio, przyszłam tak szybko, jak tylko mogłam i... och... – wpatruje się w Garretta. Wydaje się lekko onieśmielona, nie jestem pewna, czy to z powodu jego postury, czy ogólnie surowego usposobienia, ale zastyga w bezruchu i przerywa w połowie zdania.
– Przepuść ją, Garrett, to tylko Agnes. – Odsuwa się na bok, a ona niepewnie wchodzi do środka. Zauważam, że oddycha z lekki
















