**KAELIA**
Obróciłam się na pięcie, przyciskając ciasno do piersi skąpy kawałek czarnego materiału. – Nie. Nie zrobię tego.
Został na materacu, dokładnie tam, gdzie był. Jego powieki opadły odrobinę, gdy uniósł się na łokciach. Żar bijący z jego spojrzenia ze skwierczeniem wdarł się prosto w moje. Nasze spojrzenia skrzyżowały się w cichej, wyczerpującej walce woli. Żadne z nas nie chciało odwrócić
















