**KAELIA**
Całe moje ciało zesztywniało.
Bas stał tam, opierając się o framugę drzwi. Nienagannie ubrany w swój stały trzyczęściowy garnitur. Złowieszczy grymas, który zazwyczaj nosił na twarzy, był nieco bardziej wykrzywiony niż zwykle, nieco bardziej gniewny. Zielona furia jego spojrzenia podskoczyła do jakiegoś tysiąca stopni. Dziwiłam się, że nie zionął *prawdziwym* ogniem z nozdrzy, tak wści
















