**BAS**
Zanim w końcu dochodzę, mija już godzina. Wydając z siebie cichy jęk satysfakcji, w końcu rozluźniam uścisk na głowie Camili i zrywam ją z mojego kutasa. Wygląda, jakby zaraz miała zemdleć, a jej ciało chwieje się na boki, gdy poprawia sobie bluzkę. Sznury spermy zwisają z jej podbródka – pamiątka po tym, jak suka próbowała się ode mnie oderwać i wypluć moje soki na moje spodnie. Naprawdę
















