**KAELIA**
Kiedy Goliath i Reno wyszli z mojego apartamentu na szybki prysznic i by zmienić ubrania, pozwoliłam sobie na chwilę słabości, ale tylko na małą chwilę. Karafka z kawą, którą zostawił mi Goliath, była już pusta, a wraz z nowym przypływem kofeiny krążącym we krwi, coraz więcej z wczorajszej nocy znajdowało drogę do mojego umysłu.
– O mój Boże!!! – krzyknęłam w poduszkę dekoracyjną na moj
















