**KAELIA**
– Z tobą... – mruczę, a moje plecy sztywnieją, gdy czuję, jak palce Basa suną w górę po tylnej stronie mojej odsłoniętej nogi, zatrzymując się, by pogładzić skórę tuż pod pośladkiem.
– Tak – syczy Bas, a ja czuję, jak jego oddech omiata moje ramię, gdy jego druga dłoń dołącza do pierwszej, pieszcząc drugą stronę. – Powinnaś tu być *wczoraj* w nocy. Gdybym wiedział, gdzie zamierzasz iść,
















