Gęsty, metaliczny zapach świeżej krwi unosił się w wilgotnej, pozbawionej okien piwnicy posiadłości Vargów. Cassian zszedł w przerażające głębiny, poruszając się z powolną, drapieżną gracją. Jedną ręką niedbale podwinął mankiety swojej nieskazitelnie białej koszuli, odsłaniając ciemny tusz, który pokrywał jego muskularne przedramiona. Powietrze tu na dole było ciężkie, duszące od miedzianego posma
















