– Jesteś chory, jeśli myślisz, że będę ci posłuszna – wymamrotała, a jej głos był napięty od emocji.
Posuwała się za daleko. Wstałem tak szybko, że mój fotel zazgrzytał o podłogę. Moja cierpliwość się skończyła. Odwróciła się, by wyjść, jakby miała jakikolwiek wybór, jakby mogła tak po prostu ode mnie odejść.
Chwyciłem ją za nadgarstek i szarpnąłem do tyłu. Wzięła gwałtowny wdech, a jej ciało rzuc
















