Z perspektywy autora
Szczęka Cassiana napięła się, a jego cierpliwość odchodziła płatami jak ostatnia warstwa samokontroli utrzymująca go przy zdrowych zmysłach. Pokój, niegdyś wypełniony cichymi pomrukami i brzękiem kieliszków, stał się duszno i niepokojąco cichy.
To nie była tylko furia, to był ten rodzaj wściekłości, który niszczył ludzi, który palił cały pałac do szczętu. A pan Kensington właś
















