Złociste promienie porannego słońca wlewały się przez otwarte okno, rzucając ciepły blask na cały pokój. Miękki wietrzyk owiewał twarz Calli, drażniąc kosmyki jej potarganych włosów. Na tle satynowej pościeli wyglądała jak arcydzieło, eteryczny obraz przywrócony do życia.
Poruszyła się, zwijając się w kłębek, delektując się utrzymującym się ciepłem kołdry owiniętej wokół jej nagiego ciała.
Wtedy,
















