Z perspektywy Calli
Calla została wyrwana ze snu. Podłoże pod nią było nierówne i poruszało się.
– Dzień dobry, żono – powiedziało podłoże.
Calla przetarła oczy. Gdzie ona jest, co się dzieje? Kto ją niesie?
Spojrzała w górę; to był tylko Cassian. Rozluźniła się, a napięcie opuściło jej ciało. Jej mąż pochylił się, by złożyć delikatny pocałunek na jej czole. Wciąż ledwie rozbudzona, Calla oplotła
















