Obcasy Cally ostro stukały o polerowaną marmurową podłogę. W jej klatce piersiowej ciążył ciężar. Jej palce drżały. Było tylko jedno miejsce, które mogło ją poskładać w całość.
Ramiona jej męża.
Drzwi windy zamknęły się za nią, gdy pomaszerowała naprzód, a jej oczy płonęły od niewylanych łez.
Ciężkie drzwi do gabinetu Cassiana otworzyły się z taką siłą, że uderzyły o ścianę.
Wewnątrz głos Cassiana
















