Calla była cicha. Zbyt cicha. Wkurzało mnie to.
Siedziała obok mnie, wpatrując się w okno, gdy światła miasta rozmywały się za szybą. Nie byłem głupcem.
Była wściekła.
Czułem, jak jej ciało napina się co kilka minut. Ani razu na mnie nie spojrzała. Wypuściłem powietrze, zaciskając dłonie na kierownicy, gdy pędziłem przez ciemne ulice. Znałem tę kobietę. Była burzą przed zniszczeniem.
Kurwa! Nie po
















