Cassian ledwo drgnął. Przeszywający ból rozerwał jego ramię, ale nie miał czasu, kurwa, się tym przejmować.
Nie byli sami.
– Kurwa! Ktoś nas tu śledził. – Jego głos był szorstki, bez tchu ze wściekłości, gdy jego palce zacisnęły się na ramieniu Calli. Jej ciało było sztywne, sparaliżowane szokiem. Nie było na to czasu.
– Może być ich więcej. – Nie zawahał się, ciągnąc ją w stronę samochodu; jego u
















