Cassian i Calla znaleźli małą opuszczoną chatę głęboko w lesie. Cassian, wyczerpany, osunął się na drewnianą ścianę, podczas gdy Calla pomagała mu usiąść.
– Tracisz za dużo krwi – mruczy, przykładając dłoń do jego piersi, by go ustabilizować.
Cassian wydaje z siebie cichy śmiech mimo bólu. – Jeśli chciałaś mnie dotknąć, mogłaś po prostu zapytać.
Calla rzuca mu gniewne spojrzenie, ale nie cofa się.
















