Daleko za miastem. Dwaj mężczyźni w czerni wysiedli z SUV-a. Jeden niósł duże, różowe pudło przewiązane błyszczącą kokardą, pod którą wetknięto list. Drugi, potężnie zbudowany mężczyzna z blizną przecinającą szczękę, przeczesywał ulicę wzrokiem, jakby spodziewał się kłopotów.
Większy facet zapukał do drzwi. Skrzypnęły, a w progu stanęła kobieta, z ciasno owiniętym wokół gardła bandażem. Na jego wi
















