POV SABRINY:
Dzień bez pracy wydawał się wspaniałym świętem. I wszystko byłoby idealnie, gdyby nie szumowina, którą wypuszczono z więzienia.
Wyspałam się za wszystkie czasy, obudziłam, gdy słońce było wysoko na niebie. Jak dobrze było spać we własnym łóżku. Choć nie było wyszukane, a koce cienkie jak papier. Wstałam bez żadnych służących, które kazałyby mi przygotować się dla króla i tak dalej, i
















