Margot gapiła się na niego z szeroko otwartymi oczami. Za nic w świecie nie mogłaby teraz odebrać telefonu. Jej umysł był jak z waty i nie była pewna, czy potrafiłaby złożyć choć dwa sensowne słowa.
Dominic posłał jej kolejny uśmieszek i sięgnął przez biurko, by podnieść słuchawkę. — Dominic. — To jedno słowo zabrzmiało zupełnie normalnie, gdy oparł telefon między uchem a ramieniem. Patrzyła, jak
















