Margot odetchnęła z ulgą, przekraczając próg szpitala i czując na skórze chłodny powiew wiatru. Dominic szedł tuż obok niej, trzymając dłoń władczym gestem na dole jej pleców i prowadząc ją do czekającego samochodu. Była wyczerpana, jej ciało wciąż bolało, ale przynajmniej wracała do domu.
Zadziwiało ją to, jak bardzo jest zmęczona. Przecież spała, a mimo to brakowało jej sił. Jednak w czasie, gdy
















