Lorenzo nienawidził samego siebie jeszcze zanim wszedł do pokoju.
Ciężar w jego piersi nie miał nic wspólnego z koniecznością stanięcia twarzą w twarz z ojcem, a wszystko z tym, że nie mógł znaleźć Nadii.
Vittorio Valenti siedział za biurkiem z kieliszkiem czegoś ciemnego w dłoni. Oczywiście. Dante, jego młodszy o osiem lat brat, stał z boku, oparty swobodnie o ścianę, jakby wcale nie czekał, aż p
















