Dwie godziny później Sloane i Ivy siedziały w salonie Dominica, gapiąc się na Margot, jakby postradała zmysły.
— Pozwól, że spróbuję to ogarnąć — powiedziała powoli Sloane. — Chcesz, żebyśmy udawały, że nie żyjesz? Na twoim sfingowanym pogrzebie. Tylko po to, żeby przyłapać wuja Arthura na przyznaniu się do morderstwa.
— Taki jest plan — potwierdziła Margot, zwinięta w kłębek na kanapie obok Domin
















