Margot schowała torebkę i położyła telefon na biurku, po czym pchnęła drzwi gabinetu Dominica, zamykając je za sobą z siłą większą, niż było to konieczne.
Ledwo dała mu sekundę na reakcję, zanim podeszła bliżej ze skrzyżowanymi ramionami i ostrym spojrzeniem. – Wydałeś nas.
Dominic nie od razu podniósł wzrok. Po prostu odchylił się na krześle, wypuszczając powietrze nosem, jakby się tego spodziewa
















