Wszystkie głowy odwróciły się w stronę wejścia, gdy echo ciężkich kroków poniosło się korytarzem. Napięcie w pomieszczeniu zgęstniało. Margot czuła pulsowanie we własnych uszach.
Dominic.
Wypełnił sobą przejście, szerokobarczysty i wściekły. Jego ciemne oczy omiatały pokój w poszukiwaniu celu. Szczękę miał zaciśniętą tak mocno, jakby zaraz miała pęknąć, a dłonie zwinięte w pięści.
Nie był po prost
















