Lorenzo był w połowie schodów, kiedy usłyszał, że drzwi za nim się otwierają.
– Lorenzo, czekaj.
Dante.
Lorenzo zatrzymał się, ale nie odwrócił. Nie był w nastroju na zwłokę. Myślał tylko o znalezieniu Sloane.
Dante dogonił go, stając obok niego na podjeździe.
– Powinieneś mi powiedzieć – rzucił Lorenzo, nie patrząc na niego.
– O Gii Moretti?
Lorenzo powoli odwrócił głowę. – Tak. O tym, że coś do
















