Dominic oparł się o chłodną marmurową umywalkę, obserwując w lustrze Margot, która poprawiała fryzurę. Jej palce poruszały się szybko, zaplatając pasma z powrotem w nienaganny styl, który nosiła, zanim on kompletnie go zrujnował. Uśmiechnął się do siebie pod nosem, dumny ze stanu, w jakim ją zostawił. To, jak do niego przywierała, jak jęczała „sir”... wciąż słyszał to echo w swojej głowie.
– Gapis
















