Szampan był wywietrzały.
Nie dosłownie. Bąbelki wciąż wesoło musowały w kryształowym kieliszku, który trzymała, ale smak na języku był kwaśny. Mdły. Bez względu na to, jak drogi był to rocznik, nie mógł przykryć goryczy osiadłej w jej gardle. Pasowało to do atmosfery całego przyjęcia – błyszczącego na zewnątrz, ale martwego pod powierzchnią.
Cała ta impreza była kłamstwem.
Czy wiedzieli, że Serena
















