Na izbie przyjęć panował absolutny obłęd, a hałas wcale nie pomagał na ból głowy Margot. Płaczące niemowlęta, pijani studenci kłócący się z pielęgniarkami i jakiś facet, który najwyraźniej przykleił sobie rękę „Kropelką” do butelki piwa. Kolejna zwyczajna noc w mieście.
Leżała na wózku w czymś, co służyło za gabinet zabiegowy, a w rzeczywistości było tylko przestrzenią oddzieloną zasłonami, które
















