Dominic wyglądał, jakby zaraz miał wziąć ją ponownie, gdy jego telefon zabzyczał na szafce nocnej.
Zerknął, żeby zobaczyć, kto dzwoni. Mięsień w jego szczęce drgnął. – To Hale.
I w jednej chwili poranna łagodność wyparowała.
Dominic chwycił telefon, wygramolił się z łóżka z mrukniętym przekleństwem. – Hale.
Margot powoli usiadła, przyciskając prześcieradło do piersi; chłód panujący w pokoju nagle
















