Dominic stał przy łóżku Margot, obserwując, jak cicho rozmawia ze swoimi siostrami. Wciąż była blada, a zmęczenie wyraźnie rysowało się w łagodnych liniach jej twarzy, ale w jej oczach płonął ogień, który go uspokajał. Była silna, ale nawet najsilniejsi potrzebowali ochrony. A on dopilnuje, do diabła, żeby ją miała.
Musiał wykonać kilka telefonów, więc rzuciwszy jej ostatnie spojrzenie, uścisnął j
















