Sloane nie pamiętała jazdy taksówką z lotniska. To nie był jet lag, choć on też nie pomagał.
Jedyne, co utkwiło jej w pamięci, to deszcz uderzający o szyby taksówki; patrzyła, jak tłuste krople spływają po szkle. Typowe. Nowy Jork zawsze miał podłe wyczucie czasu.
Kierowca niewiele mówił i dzięki Bogu za to. Sloane nie miała siły na rozmowę. Ledwo miała siłę oddychać.
Głowa jej pękała. Plecy bolał
















