— Niech to szlag. — Nathaniel uniósł głowę znad poduszki i zepchnął z siebie Serenę Whitaker. Margot widziała przerażenie na jego twarzy, gdy dostrzegł ją stojącą w drzwiach. Został przyłapany z opuszczonymi spodniami, a w tym przypadku – całkowicie bez nich. Serena rzuciła się na drugą stronę łóżka, naciągając koc na swoje nagie ciało. Jej twarz wyrażała autentyczny szok, co sugerowało, że kuzynka nie miała pojęcia o obecności Margot. Wyraz jej twarzy był zbyt szczery, by go sfingować.
— Nie, dziękuję. Wygląda na to, że Serena już się tobą zajęła. — Margot była zaskoczona tym, jak spokojnie brzmiał jej głos. W głębi duszy chciała tylko krzyczeć, wrzeszczeć i rzucać przedmiotami. Ale co by to dało? Związek i tak był już ruiną.
— Margot! Co ty robisz dzisiaj w domu? — Penis Nathaniela był wilgotny i zwisał bezwładnie wzdłuż nogi. Najwyraźniej widok narzeczonej wchodzącej w takim momencie nie działał na niego podniecająco.
Margot uniosła brew. — Tylko o to się martwisz? Może dobrym pomysłem byłoby się zakryć.
Obserwowała Nathaniela mrużąc oczy. Kochała go, ale osoba, którą teraz widziała, wydawała jej się odrażająca. Nie miało już znaczenia, że był bardzo atrakcyjny. Dla niej stał się brzydki. Nikt nie powinien zdradzać kogoś, kogo rzekomo kocha. Nawet gdyby przystawiono jej pistolet do skroni, ona by odmówiła. Szkoda, że Nathaniel nie czuł tego samego. Z tego, co widziała, Serena nie musiała go zmuszać. Ich rozmowa podczas aktu mówiła sama za siebie.
Margot odłożyła kij, opierając go o ścianę przy drzwiach. Na wszelki wypadek. Powtarzała sobie, że go nie użyje, ale kto wie? Zbrodnie w afekcie nie biorą się znikąd. Zwykli ludzie popełniający przestępstwa w ferworze chwili. Bezpieczniej było go odłożyć. Następnie skrzyżowała ręce na piersi, widząc, że Nathaniel wstał z łóżka i naciąga spodnie od garnituru.
Przeniosła wzrok na Serenę. Ta suka miała teraz na twarzy wyraz satysfakcji, który zastąpił wcześniejszy szok. Dlaczego?
Krew huczała jej w uszach, gdy docierało do niej, że jej życie osobiste właśnie legło w gruzach. Nigdy więcej nie chciała go widzieć, ale oboje z Nathanielem pracowali dla Thorne’a. Ona złożyła papiery pierwsza. Nathaniel dołączył do firmy dopiero rok później.
Margot zdecydowała w tej samej chwili, że nie zrezygnuje z pracy. To była jedyna konkretna rzecz, której mogła się trzymać, więc zamierzała przy niej zostać. To nie tak, że pracowali bezpośrednio ze sobą.
Nathaniel zrobił krok w jej stronę, wyciągając rękę. — Kochanie...
Margot cofnęła się gwałtownie. — Nawet nie waż się mnie dotykać. — Nie tylko nie mogła tego znieść fizycznie, ale kto wie, gdzie wcześniej była ta ręka?
Jad w głosie Margot sprawił, że Nathaniel znieruchomiał. Odwrócił się, by spojrzeć na Serenę, po czym znów skierował wzrok na twarz narzeczonej. Margot wiedziała, że jest blada. Kto by nie był?
— Musisz mi uwierzyć. To był ten jeden jedyny raz. To się więcej nie powtórzy. To nic nie znaczyło — błagał Nathaniel.
Margot widziała minę Sereny. Nawet bez tego wiedziała, że kłamie. Nathaniel miał swój charakterystyczny tik. Kiedy kłamał, unosiła mu się prawa brew. Do dzisiaj te kłamstwa nigdy nie były wielkiego kalibru, tylko drobnostki. Czy zauważyła to wcześniej, gdy mówił o Serenie? Nie była pewna. Czasami podświadomość potrafi oszukać nas samych.
— Wiesz co, Nathaniel? To nie ma znaczenia. — Margot zadarła podbródek, podczas gdy paznokcie wbijały jej się w dłoń. — Ten jeden raz wystarczył.
— Co? Nie, Margot, kochanie, proszę, kocham cię. — Nathaniel próbował wziąć ją w ramiona.
Margot zareagowała błyskawicznie – chwyciła kij i zamachnęła się tak, że jego koniec oparł się o klatkę piersiową mężczyzny, odpychając go i trzymając na dystans. — Nawet o tym nie myśl.
Nathaniel spojrzał na kij i uniósł ręce na wysokość ramion. — Proszę, ona mnie uwiodła. Wiesz, jaka z niej zdzira. Tęskniłem za tobą.
Oboje usłyszeli głośny wdech z łóżka. Serena Whitaker odpowiedziała: — On kłamie, Margot. To trwa od miesięcy. Zaczęło się krótko po tym, jak się wprowadził.
— Zamknij się, ty głupia suko! — Nathaniel odwrócił się, by na nią wrzasnąć. Potem zwrócił się do Margot: — Ona kłamie.
Margot wzruszyła ramionami. — To bez znaczenia. Wystarczył jeden raz, Nathanielu. — Pchnęła go lekko kijem bejsbolowym. — I nie nazywaj Sereny głupią suką. Mogę jej tego nigdy nie wybaczyć, ale to ty byłeś w związku, Nathanielu, nie ona. — Margot widziała, jak Serena wyślizguje się z łóżka i szuka ubrań, wciąż przyciskając prześcieradło do piersi. — Jeśli uważasz, że ona jest zdzirą, to kim ty, do cholery, jesteś? — Margot wiedziała, że nie poczuje się czysta nawet po dziesięciu prysznicach. To będzie wymagało czasu.
Wiedziała, że nie zniesie już nic więcej. Musiała wyjść, zanim oboje się ubiorą. Musiała pomyśleć, przetrawić to wszystko. Odwróciła się na pięcie i zbiegła po schodach. Szybko chwyciła walizkę i torebkę. O teczce przypomniała sobie w ostatniej chwili przed wyjściem.
— Ty głupia dziwko, po co w ogóle się odzywałaś? — Wściekły głos Nathaniela dobiegł z góry.
Margot podbiegła do biurka, chwyciła teczkę i stanęła w drzwiach, gotowa do odejścia. Wiedziała, że gdy przekroczy próg, już nie wróci. Nie miała pojęcia, dokąd idzie, ale każde miejsce było lepsze niż to.
Po obeldze Nathaniela usłyszała piskliwy krzyk Sereny: — Nie jestem dziwką, Nathanielu!
— Ty i ten twój niewyparzony język. Chciałaś, żeby to się stało, prawda? — oskarżał ją Nathaniel.
Margot słyszała płacz w głosie kuzynki. — Nie przeszkadzał ci mój język, kiedy ssałam ci fiuta.
— Cii! — Nathaniel bał się, że Margot usłyszy ich kłótnię. — Wystawiłaś mnie, tak? Wiedziałaś, że ona wróci do domu!
— Nathanielu, nie wiedziałam! — szlochała Serena.
Gdyby została tam choć chwilę dłużej, oboje zeszliby na dół ubrani, a ona nie chciała kolejnej konfrontacji.
Biorąc głęboki oddech, Margot wyszła przez frontowe drzwi, nie oglądając się za siebie, nawet gdy usłyszała, jak Nathaniel woła jej imię z głębi domu.
















