Parker:
Wdychając chłodną nocną bryzę, gdy zachodnie wiatry niosły rześką świeżość rzeki wzdłuż przyciemnionego zaułka, czekałem w milczeniu w opozycji do dudniącego hałasu klubu, podczas gdy Rover tonął w głębokich cieniach. Zadrżałem lekko, stawiając kołnierz mojego grafitowego trencza, by uchronić kark przed wirującym wiatrem, chowając dłonie w kieszenie ciemnych, dekatyzowanych dżinsów.
Jak
















