Thalia:
Wzdrygając się przed rytmicznym biciem bębnów rozbrzmiewającym w jedwabistej ciemności, wirowałam w czarnej cieczy, wdychając rześką morską bryzę. Rytmiczne uderzenia bębnów stawały się głośniejsze, cięższe, przypominające puls. Grzmot rozległ się głośno w falującej ciemności. Znalazłam się w słabo oświetlonej sali biesiadnej, ozdobionej ręcznie rzeźbionymi ławami, żyrandolami z rogów oci
















