Beck:
Siedząc przy biurku w naszej willi, splotłem palce, opierając przedramiona na ciemnej, mahoniowej powierzchni. Pozwoliłem, by moje ramiona się poszerzyły, pochylając się do przodu, by przybrać poważną, dominującą postawę naszego ojca. Ciężka cisza panująca w gabinecie prysła, gdy zrównałem twarde spojrzenie z moimi braćmi.
"Musimy dowiedzieć się, kto zostawił jej tak potężną sumę pieniędzy,"
















