Cade:
– To nie jest zwykły sierociniec – powiedział Rocco, a jego głos przeciął gęstą, ciężką ciszę panującą w pokoju. Oparł głowę o podłokietnik sofy, a jego oczy śledziły spadzisty sufit mieszkania. – To sanktuarium dla dzieci zmiennokształtnych rodziców.
L.C. skinęła głową, a miękki, znużony wyraz osiadł na jej twarzy, gdy nas obserwowała. – Jesteś bardziej spostrzegawczy, niż na to wyglądasz,
















