Beck:
– Ufasz mi, Monarchini? – Zapytałem ze stanowczą delikatnością, a ona spojrzała w górę swymi niebiesko-zielonymi oczami, kiwając delikatnie na "tak" i przygryzając nerwowo wargę.
Zsunąłem się z powrotem na podłogę, gdy odciągnęła kołdrę, a jej tyłek w czarnych koronkach zakołysał się w powietrzu. Klepnąłem go mocno dłonią, a jej ciało zadrżało w szoku.
Zrzuciłem czarne mokasyny płynnym ruche
















