Elara:
Intensywne dudnienie rozbijało się ze złością w ciemności. Przełknęłam śliską ślinę, która zbierała się wokół sztywnego, pokrytego gumą knebla, utrzymującego moją obolałą szczękę otwartą niczym końska uzda. Pociągnęłam za kostki i nadgarstki, napotykając jedynie opór stwardniałej skóry, która boleśnie wbijała się w moje piekące ciało.
Gdzie ja jestem? Czym sobie na to zasłużyłam? DLACZEGO
















