Thalia:
„Przepraszam, że sprawiam ci kłopot”. Trzymałam się mocno jego koszuli, gdy wchodził po schodach wyłożonych czarno-złotym dywanem, po czym skręcił w prawo w długi korytarz pełen drzwi i okien wychodzących na potężną arenę otoczoną gęstymi bagnistymi dębami.
„Cała przyjemność po mojej stronie, Thalio. Nigdy nie myśl o sobie jako o kłopocie, bez względu na swój rozmiar czy przeszłość. Cies
















