Elara:
– Mam ubrania u Rocco – powiedziałam, wskazując gestem na drzwi.
Zamek szczęknął. Ciężkie drewno otworzyło się do środka, ukazując cztery pary napiętych, zaniepokojonych oczu czekających na korytarzu. Tuż za progiem stała drobna kobieta. Posłała mi szeroki, radosny uśmiech, trzymając w rękach gruby, czarny szlafrok.
– Masz, kochanie. Jestem Sol, matka tych idiotów. – Jej głos miał kojącą, ł
















