Reid:
Uchyliłem się przed lecącą podstawą lampy, gdy Kaelen z warczącym wściekle rykiem przewrócił kanapę narożną. Szybko złapałem go za ramiona, powalając jego miotającą się wściekłość na ziemię, podczas gdy Beck i Cade osłaniali dzieci przed uderzeniem.
— Weź, kurwa, głęboki oddech! — Warknąłem w jego dyszącą twarz, czując, jak nasza więź pulsuje szaleńczym przypływem kłębiącego się niepokoju,
















