Beck:
– Bry, Beck. – Briar ziewnęła jak budząca się ze snu lwica, wsuwając się na stalowy stołek ze swoim dzikim ptasim gniazdem ciemnych loków, po czym opuściła głowę na ramiona z potwornym, jęczącym charkotem.
Zachichotałem cicho, podsuniwszy jej pod dłoń świeży kubek kawy, na co odpowiedziała mi krzywym uśmieszkiem.
– Ciężka noc w klubie? – Nalałem jeszcze dwa kubki dla mojej Monarchini i Ma
















